Pewna kobieta wyjechała do USA i niestety zmarła tam na raka. Jej rodzina pochodzi z Wrocławia. Jeśli ktoś nie był kiedyś we Wrocławiu, powinien wiedzieć, że latach pięćdziesiątych, kiedy wydarzyła się ta historia, nie było tam jeszcze profesjonalnych krematoriów, ta usługa nie była udostępniona przez żaden zakład pogrzebowy Kedzierzyn-Koźle to miasto, które w tamtych czasach jeszcze zbyt dobrze pamiętało tragedię krematoriów, które były używane podczas drugiej wojny światowej w celu zabijania ludzi. Niestety ostatnim miejscem, w którym możemy zobaczyć naszych bliskich zmarłych to zakład pogrzebowy, Wrocław to miasto w którym znajduje się kilkanaście zakładów pogrzebowych. W każdym z nich znajdują się miejsca, w których podczas ceremonii można dostać czas na pożegnanie się ze zmarłymi. Wtedy można odsłonić wieko trumny i złożyć na przykład ostatni pocałunek w policzek czy ostatni uścisk dłoni z osobą, która odeszła. Kobieta, która umarła, niestety nie została przewieziona do Wrocławia i rodzina nie mogła pożegnać się z nią w żaden sposób.